wieza.org | Bagno | Baza gier | Planeta blogów | Muzyka | Autorskie | Studnia | Czat
Zaloguj się | Zarejestruj się

Ramar VI: Pakaraan - Sala Tysiąca Zwierciadeł oraz język Vath

wiadroawatar
Kenae i Faur pokłonili się królowej, nie chcąc łamać etykiety, i pozdrowili w języku jej poddanych, bowiem bogowie szybko uczą się nowej mowy.
- Jesteśmy przybyszami z innego świata - rzekli. - Poszukujemy Wzoru, by móc zaludnić świat, z którego pochodzimy.
Jednak Matka nie chciała słuchać wyjaśnień. Nakazała nieznajomym pracować na równi ze swoimi pomocnicami i strażnikami i wyprosiła ich z pałacu. Wielkie było zdumienie bogów, że tak zostali potraktowani. Wreszcie jednak roześmiał się Faur i rzekł:
- Zaprawdę, hardy jest to lud, skoro nas wyprasza i każe nam pracować jak najmniejszym ze swoich poddanych. Ja już znalazłem Wzór.
- Zatem wracajmy do Ramaru - odparła na to Kenae - bowiem czuję, że w tym świecie nie odnajdę Wzoru dla siebie.
Zrzucili więc cielesne powłoki i pomknęli z powrotem do miejsca, z którego przybyli. Przeszli przez wrota prowadzące do Sali Luster, otwierając je swoją mocą.
A zdarzyło się, że gdy znaleźli się na powrót w Pakaraan był tam także Revar, który patrzył na krwawiącą dłoń i złorzeczył.
- Co się stało, Grevarze? - zapytała Kenae, a ponieważ stała za jego plecami podskoczył zaskoczony. Uspokoiwszy się przybrał na twarz maskę smutku i rzekł:
- Zaiste okropnie się stało, że przeszliśmy do świata Eard albowiem natknęliśmy się tam z Verą na okropne bestie, ohydnych ludzi lasu obdarzonych straszliwymi mocami ognia i pioruna - przerwał, załamując ręce.
- I coż się stało? - zapytała Kenae.
- Ścigali nas przez puszczę, a my uciekaliśmy aż do bramy, ale gdy wydostaliśmy się z lasu na równinę, gdzie znajdowało się lustrzane przejście, demony dopadły Verę i na mych oczach zniszczyły jej cielesną powłokę i, co gorsza, duszę magicznym ogniem własnych szponów.
- Strasznie się stało - szepnął Flunar.
- Dlaczego lustro Eard jest zniszczone? - zapytała Kenae, w której rodziło się podejrzenie.
- Chciałem zapobiec dalszemu pościgowi bestii. Nie wiedziałem, czy przejdą za mną przez bramę. Poraniłem się przy tym.
- To widzimy - rzekła Kenae. - Wracajmy do Ramaru, wzdragam się jednak przed przekazaniem tej okropnej wieści rodzicom Very i jej rodzeństwu.

W następnej części historii będzie się działo więcej, obiecuję. ;) Będzie o elfach, zdradzie Savusa i zrobi się trochę krwawo, o ile dobrze pamiętam. Na zakończenie obiecany podrozdział o języku.

Język Vath - wprowadzenie

Jak już pewnie wspominałem oprócz długiego jak dwie cholery opisu historii świata obejmującego dziesiątki tysięci lat, w wyniku nadmiaru wolnego czasu - najwyraźniej - stworzyłem także język. Docelowo opis był tak skonstruowany, żeby, mozolnie, bo mozolnie, ale dało się na Vath tłumaczyć fragmenty tekstów. W sumie nie wiem po co, bo w czasie gry nigdy się to nie przydawało, chociaż mogło na jakimś zakurzonym "manuskrypcie" (ekwizycie podczas gry) dodać kolorytu, to pewnie gdybym zmyślił napis nic by się nie stało.
Gdybym teraz tworzył ten język od nowa, wziąłbym pod uwagę ważny szczegół, które jakoś mi wtedy umknął - język powinno się łatwo czytać. Z Vath nie jest tak prosto, można sobie czasem połamać język. :)
Dobra, dość takich wstępów, poniżej trochę fragmentów z mojego pliku źródłowego, który ma datę 2005-08-14 na moim dysku, jest to pewnie data ostatniej modyfikacji. Ale ten czas leci. Tekst był stylizowany na podręcznik.

Język Vath jest najpopularniejszym językiem świata, znanym większości ludów zamieszkujących Ramar. Powstał dawno temu, stworzyli go bogowie do własnych potrzeb. Pierwszym ludem, który poznał Vath było plemię minarów. Języka tego nauczyła ich Minarra. Minarowie używali czystej mowy Vath podobnie jak vajalowie i hassianie. Ten język Vath zwany będzie Czystym Vath i określany skrótowo CV.
Z języka Vath wywodzi się też dzisiejsza mowa ludzi w Ram i Getycji, jednak wiele słów przeniknęło z języka latinum, którym posługują się do dzisiaj patrycjusze Ram. Język ten określany będzie przez Vath Ramskie (skrót VR). Językiem Vath posługiwały się również na co dzień shalarskie ludy zamieszkujące północ Artaru. Była to mowa potoczna Kronu i przekształcona stała się też językiem Rutarii i krain okolicznych. Ten język Vath nazywany będzie Vath Shalarskim i określany VS.
Jeśli chodzi o kontynent Qat-Tarahal, to język Vath był tam także językiem potocznym, a funkcje języka urzędowego pełniła mowa Vitroxian. Język Vath zachował się tam prawie nieskażony (patrz CV).
Za podstawę wszystkich języków Ramaru przyjąć należy CV, którym posługiwali się vajalowie i dzięki którym stał się on prawie językiem całoświatowym. Poniższy opis jest opisem VA – Vath aktualnego, które dzięki handlarzom i migracjom stało się językiem ponadnarodowym.

I nie mówcie teraz, że nie byłem szalony. Na szczęście nie wpadłem na pomysł, żeby każdy język opisać osobno i skupiłem się na odmianie Vath używanej w Getycji.
Napisałem też trochę o pismach. Czytałem wtedy trochę książek o starych alfabetach i językach i mi się udzieło. :) Pamiętacie pewnie, że pisałem, że zrobiłem sobie czcionkę? Niestety zgubiłem ją, ale widzieliście pewnie zapisany nią kalendarz (link prowadzi do drugiej strony tekstu).

Pierwszym pismem Ramaru było pismo klinowe używane i rozpowszechnione przez Vajalów. Pismo to pozwalało zapisać prawie wszystko w języku Vath. W dalszej części tego tekstu nazywać je będziemy Pismem Klinowym (PK). Vajalowie zaadaptowali później do swoich potrzeb wynalazek tahudów - pismo obrazkowe - tahudowie bowiem do dzisiaj używają hieroglifów. Nazywać je będziemy Pismem Hieroglifowym I (PH1).
Drugim pismem hieroglifowym (z pism, które umożliwiały zapis w języku Vath) było pismo Vitroxian szybko dostosowane także do potrzeb Vath (PH2).
Pierwszym pismem opartym na alfabecie było pismo wywodzące się bezpośrednio z pisma Vajalów – Vathnar (VN). Nim głównie będziemy się zajmować, jest bowiem używane w wielu krajach, czasem nawet dostosowane do innych języków.

Tyle chyba na razie wystarczy, żeby dać ogólne pojęcie mojego szaleństwa. W dalszej części pisałem o gramatyce, sposobie zapisu liczb (w dwóch systemach!), wymowie, rodzajach, osobach, liczbach i imiesłowach, słowotwórstwie i szyku zdania...

Odpowiedzi



Wow, niezły overkill

Wow, niezły overkill ;-).

Rozumiem pasję i miłość do własnego tworu, ale czemu to miało służyć ? Jako opowiadanie w świecie jest za nudne, na przypowieść czy legendę się nie nadaje bo brakuje przewrotnego finału, do gry jest nieużyteczne (jak większość dawnej historii) ...

Humm, możliwe że chciałeś przebić Silmarilion rozmachem. Z całości najlepsze są autorskie komentarze, które z niewiadomych przyczyn strasznie mnie bawią ;-)



Sam nie wiem czemu to miało

Sam nie wiem czemu to miało służyć, ot, pisałem sobie i się to rozrosło. Bardzo heartbreakerowo. Publikuję, bo niektórzy pisali, że są zainteresowani, ale sam mam wątpliwości. ;)
Praktycznie większość z tego co mam spisane do gry się zbytnio nie przydaje, chociaż z tych legend często wywodziłem potem scenariusze (chociaż raczej tych późniejszych). Rzeczy przydatne do gry zawsze siedziały wyłącznie w mojej głowie (było o tym trochę w jednej z poprzednich części).



Mnie się motyw z krainą

Mnie się motyw z krainą luster podobał, tekst trochę szorstki, ale kilka godzin ze skalpelem uczyniłoby z niego piękność.
Heartbreaker (pojęcie) coraz bardziej mi się kojarzy z dziełem życia, nie tylko z konkretną grą - najlepszym przykładem pozostaje, dla mnie, J.R.R Tolkien - pomyślcie, gdyby za jego czasów znano RPG, co on by wysmażył :D
Magnes - pisz dalej bardzo przyjemnie się czyta i człowiek prócz wrażeń estetycznych nabiera dystansu do "własnego świata".