wieza.org | Bagno | Baza gier | Planeta blogów | Muzyka | Autorskie | Studnia | Czat
Zaloguj się | Zarejestruj się

Vath - liczby, gramatyka i inne szaleństwa językowe

wiadroawatar

Kontynuuję opis języka Vath na podstawie dokumentu, który kiedyś zrobiłem. Artykuł piszę od nowa, bo upał odebrał mi chyba rozum i zamknąłem wcześniej przeglądarkę nie zapisując. Tym razem ponabijam się ze sposobu w jaki zrobiłem liczby oraz napiszę trochę o gramatyce. Załączę trochę grafik obrazujących litery i cyfry.
<!--break-->
Liczby dla języka Vath opisałem w dwóch wersjach - systemie siódemkowym (sic!), który miał być systemem liczenia elfów oraz dziesiątkowym. Nie wiem po cholerę był ten siódemkowy. Do tego właściwie był szóstkowym, bo brakowało zera (ale nie wiem czy jakoś tego nie kompensowałem). Już przy liczbach widać, że popełniłem błąd projektowy - nie wziąłem pod uwagę fonetyki, przez co zdania w Vath czasem ciężko jest wymówić. Przykłady zobaczycie dalej.

Oczywiście wymyśliłem też znaki, które czasem się przydawały do oznaczania jakichś listów czy czegoś na sesję, szczególnie do czasu aż nie zgubiłem specjalnie przygotowanej czcionki TTF... Zobaczcie jak wyglądały runy Vathnaru. Najpierw cyfry:

A teraz litery:

Taaa. Kto jeszcze twierdzi, że nie byłem szalony? ;) Przy okazji warto zaznaczyć, że z powodu Ramian w Ramarze rozprzestrzenił się po prostu alfabet... rzymski, który jest równie często używany jak powyższe dziwne znaczki.
Po wymowie cyfr widać już jednak problem, o którym wspominałem. O ile powiedzieć "apa" na dziewiątkę jeszcze się da, dwieście to páaboa, a sześć tysięcy káaboaboa, to bardziej skomplikowane liczby trudno odczytać bez parsknięcia śmiechem. Nie wierzycie? No to macie przykład: 14673 to áboraaboaboa’keáboa’aiábobo. :D

Tym samym doszliśmy do szóstej strony mojego dokumentu. Tam zaczyna się już sajgon, czyli gramatyka:

W rodzaju męskim wszystkie wyrazy kończą się na spółgłoskę, w r. żeńskim na samogłoskę a, y, u lub i, zaś w rodzaju nijakim (dzieci, rzeczy nieznane) końcówką jest -o.
Na razie nie jest źle, prawda? Ale to dopiero początek. Dalej omawiam formanty słowotwórcze pozwalające zmienić rodzaj wyrazu. Ciekawostką jest użycie formantu -olo (czyli zmieniającego rodzaj na nijaki) przy czyimś imieniu - jest to obraźliwe określenie oznaczające kastrata lub impotenta. Lepiej więc w Ramarze nie wymyślajcie imion postaci takich jak Atarolo. ;)
Po krótkim opisie formantów odpowiadających za liczbę mnogą przechodzę do czasów. Tutaj są już niezłe jaja, bo wprowadziłem ich aż siedem, a później przy próbie tłumaczenia zdań okazało się, że brakuje mi jeszcze imiesłowów.
Wymyśliłem takie czasy jak teraźniejszy prawdziwie i fałszywie (ten drugi jak wyjaśniłem używa się np. w poezji, haha). Do tego oprócz przeszłego i przyszłego dodałem zatrzymany, wznowiony i wyuczony, ale nie każcie wyjaśniać jak i kiedy się ich używało.
Zgrubienia i zdrobienia wyszły chyba najzabawniej. Słońce w Vath to delar, zaś jeśli chcemy powiedzieć "słończysko", to mówimy delmunum, słoneczko zaś to będzie deloion, a słonko deloin.
Nie pominąłem też stopniowania przymiotników - oraz przysłowków. Wypisałem formanty słowotwórcze - naprawdę przydatna rzecz, kiedy musiałem przetłumaczyć jakiś tekst, bo dzięki nim mogłem tworzyć nowe słowa z już istniejących. Tak powstała np. taka nazwa jak Móar - słowo oznacza pustkę, ale dosłownie jest to nieświat, zaprzeczenie świata. Ar oznacza bowiem świat, a cząstka słowotwórcza mo- odpowiada za zaprzeczenie.
Odmiana przez osoby jest dość standardowa, ale oddziela dodatkową osobę "my, ale nie wy", której używa się do określenia własnej grupy, gdy mówi się do innej grupy. Przy okazji podałem też formy grzecznościowe - miri, mir i rimi (odpowiednio: pani, pan, państwo). Mir jest powszechnie używane w Rotakardzie, w grze na pewno o tym wspomnę.
Tryby czasowników wprowadzały oprócz typowych także "niepewny", "proponujący" oraz "niedokonany-trwający" (to chyba miało być coś jak continuous w angielskim). Przypadki były niemal jak w języku polskim. Np. narzędnik tworzyło się dodając -eta, -et, -to zależnie od osoby.
Szyk zdania był prosty - najpierw podmiot, potem orzeczenie. Pytania tworzyło się przez inwersję. Ciekawe jest tworzenie wykrzyczeń - poprzez formant "tha" albo wręcz "atha", przez co np. słówko "týnae" (początek) zmieniało się w "athatýnae" w nazwie dokumentu opisującego stworzenie Ramaru. Miało to oznaczać "sam początek", "początek początków".
Nie wiem czy nie napisałem kiedyś, że dokument o języku Vath liczył 40 stron. To nieprawda, pomyliło mi się - liczy tylko 13 stron (chyba że gdzieś zawieruszyła mi się dłuższa wersja). Na 11 piszę trochę o akcencie i wymowie, ale to bardzo niedopracowane. Imiesłowy także opisuję, ale zaledwie w jednym zdaniu, które brzmi jednak dość groźnie:
Imiesłowy: przez dodanie -tae zamiast -e i dodając -el, -elu, -elo. (tael – cz. ter., taeinel – cz. przeszły) Np: Chcąc coś zrobić – (ktoś)chcąc-tae-l (coś)zrobić-tae-l (tak samo drugi człon jako tzw. przymiotnik podmiotowo-orzeczeniowy)

Pamiętam, że dodałem je próbując przetłumaczyć tekst o stworzeniu świata na język Vath (jest na drugiej stronie tego tekstu) i okazało się, że bez imiesłowów nie ma szans.
Na końcu dokumentu jest kilka zdań i wyrażeń przetłumaczonych, np.:

Światło Solisa (słońca) - lar sólisan (lar to światło, -an oznacza przypadek "czyje")

Niech kamień stanie się kamieniem. Niech powrócą dusze przodków tam, gdzie ich miejsce. Getranie Władco Smoków i Kroganie synu Krona powstrzymajcie się! Przybywam w pokoju.

Tłumaczenie: di-píse dita áth. tark sue-píse meo meuna-wér áth. gétran drag-pásh ao krogan ivah-krón union-lóte tha. an-bén deo dúset.

Bardzo widać w nich, jak trudno czyta się w tym języku cokolwiek. Można sobie... język połamać. Może Francuzi by dali radę, nie wiem. ;) Aha, w Vath nie było dużych liter, co też widać w zdaniu powyżej.
Na następnej stronie mit kosmologiczny (Tymonde albo Aarmonde, różnie go nazywałem) w całości przetłumaczony na Vath wraz z krótkim wyjaśnieniem.