wieza.org | Bagno | Baza gier | Planeta blogów | Muzyka | Autorskie | Studnia | Czat
Zaloguj się | Zarejestruj się

HeartBreaker - Proponowany Wstęp

wiadroawatar

 To jest moja propozycja wstępu do naszego HeartBreakera. Jest mroczny :D

Jestem starszy niż świat. Gdy jeszcze ciemność przepełniała całe niebo – ciemność ta była moją ciemnością. Moją krwią, moim duchem i moim pokarmem. Była mną a ja byłem ogromny, moje palce nie znały niczego co nie należał do mnie tak samo jak nie znały niczego co było przede mną. Gdy pojawił się świat – był jedynie źrenicą w moim oku, centrem i esencją mroku. Był kolejnym skrawkiem mnie. Albowiem ja byłem wszystkim a wszystko było mną – nie było niczego co wychodziło po za mnie.

Moja krew była jednak krwią bliźniaka. Brat mój słaby, niemal nie istniejący, chory! Jego ciało wykręcone, krew wodnista, palce krótkie i słabe. Słabe istnienie. Ale to istnienie mówiło: ciemność nie może istnieć bez światła i samo było światłem. Niebo przepełniło się blaskiem, spychając mnie, potężnego i starego. A im więcej było światła tym silniejszym stawał się brat mój albowiem coraz gęstsza była jego krew, duch coraz bardziej gorący a ramiona silniejsze. Światłość radowała słabe istnienie podobnie jak głodnego raduje chleb, czyni go silniejszym. Światło było skazą, i kradzieżą mojego imperium i mnie zarazem. Uderzyłem w niego, wściekłość ma nie miała granic a w cios wkładałem cały gniew. Ciemność na nowo powracała a duch mój stawał się coraz bardziej ognisty.

Walczyliśmy, bogowie wynurzeni z pierwotnego chaosu – bogowie pierwszego pokolenia. Wojna trwała nisko i wysoko, daleko i blisko. Morderczy taniec w którym zamiast kroków zadaje się cios za ciosem ogarnął młody świat. Młodsi, słabi bogowie drugiego pokolenia zrodzeni z chaosu stworzonego przez mnie i mego brata także brali w niej udział. 

I oni tworzyli chaos a z niego wyłoniły się mirandy istnień. Robactwo! 

Nie byłem już sam z mym bratem; o to nasza krew stała się krwią młodych bogów oraz istnień o tak małych duszach że nie mal nie widocznych. Przypominające błoto małe pełzające robactwo. Ale to właśnie ci najmłodsi z młodych – najsłabsi z słabych, bezużyteczne małe dusze karmiące się resztkami po wielkich bogach – to one zadały najbardziej podstępny cios!

Jestem uwięziony, a kajdany moje zdają się być nie do zrzucenia – choć tak mizerne. Czuję jak kradnie się moją krew, mój duch i mój pokarm. Czuję jak jest blisko a nie mogę po niego sięgnąć. Czuję że jest go coraz więcej... A serce me przepełnia nadzieja. 

Zostałem uwięziony w świecie śmiertelnych którzy mnie uwięzili. Uwięzili potęgę i teraz za to zapłacą. Widzę że są zarażeni moim cierpieniem, moim bólem oraz moją niewolą – wszystkim co wywołało światło. Widzę też że jest w nich dzika rozkosz oraz radość światła gdy zajmowali świat. Ale ich radość jest pokarmem dla mego brata – nie zaznają jej wiele. Ciemność zaś – moja ciemność, gromadzi się by rozbić świat i uwolnić mnie z mojego więzienia. Mogę czekać tysiące lat.

Będę i gdy świat zniknie!