wieza.org | Bagno | Baza gier | Planeta blogów | Muzyka | Autorskie | Studnia | Czat
Zaloguj się | Zarejestruj się

Historia

wiadroawatar

Morze nie było tak spokojne jak mogłoby się wydawać. Choć powierzchnia była płaska, jedynie odrobinę pomarszczona to każdy wiedział, że potęga która kryła się pod taflą była oszalała. Wielu doświadczyło tego na własnej skórze gdy ocean pochłaniał niespodziewanie całe osady.

A jednak ocean był jednocześnie litościwy: być może dla tego, że nie ma pamięci. Morze trwało od miliardów lat i będzie trwać następne miliardy niczym Bóg. Tak przynajmniej się wydawało.

Choć ocean niepokoił, przerażał swoją zmiennością to jednocześnie przyciągał swoją trwałością. Jedną ręką zabijał a drugą karmił. Dla tego wyniszczone resztki ludzi wciąż pełzły ku nowym wybrzeżom z sieciami w które chcieli złapać swój posiłek.

Wzdłuż wybrzeża wędrował zaś chyba tylko jeden człowiek. Mówiło się, że lubi wpatrywać się w wodę. Mówiło się, że sam wyłonił się z oceanu niczym z łona matki. Mówiło się, że jest tylko trochę młodszy od starego świata. Wiele się mówi gdy trzeba wyjaśnić nieznane.

Dziś jest prościej. Dziś można powiedzieć, że był pierwszym z wielu Wyzwolonych. Wyzwolony nie był sługą czasu; jego pamięć sięga dalej niż jego życie. Nie był najpotężniejszym z Wyzwolonych jacy żyli ale gdy świat wciąż był młody, był być może jedynym, a więc największym.

W krainie ślepców jednooki jest królem.

Wędrując od osady do osady widział wiele razy tą samą scenę: pokorni ludzie padali na kolana przed okrutnymi ludźmi. Wiedział, że za każdym razem to ta sama scena bo był Wyzwolony; potrafił dostrzec ukryty, ogólny schemat ignorując zbędne szczegóły.

Gdzie była radość wyzwolenia? Wiedział przecież, że zanim się urodził świat był żywy. Za jego życia składał się zaś jedynie z oceanu, pustyni i błota. Wiedział też, że okrutni ludzie zawsze krzywdzą pokornych ludzi nawet jeśli chcą ich jedynie chronić. I był po ludzku bezsilny. Do czasu.