
Za temat zabieram się już po raz trzeci. Tak PO RAZ TRZECI. Dwa poprzednie teksty były tak słabe że nigdy ich nie opublikuję, mam nadzieję że teraz spokojnie uda się napisać coś z czego przynajmniej ja będę zadowolony. Nadzieja jest oczywiście matką głupich...
Tym razem, być może postanowisz posłuchać o tym z kim toczymy wojnę. O tych którzy znają słowa „ludzie bez ludzkiej formy”.
Ludzie bez ludzkiej formy to słowa wymyślone przez Befremdend na cyborgi – na duchy, na wszystkie te cyberdewiacje naszej rasy. Czasami mam wrażenie że dobrze to powiedzieli. Prawidłowo postawione pytanie powinno jednak brzmieć: „skąd wiedzieli czym jest ludzka forma?”. By do tego dojść trzeba jednak postawić wiele innych pytań.
Skąd pochodzą? Nie wiemy. Teorii na ten temat jest co najmniej kilka i nie wszystkie są całkiem absurdalne. Wszystkie sprowadzają się jednak do tego że przybyli albo z bardzo odległej części wszechświata – albo wręcz z jakiegoś miejsca w przestrzeni, nie dostępnego dla ludzkich pojazdów. Nikt nie wie jak przybyli, wydaje się że pewnego dnia pojawili się po prostu znikąd powodując popłoch wśród całej ludności. Z początku nie sposób było nawiązać z nimi żadnego kontaktu. Później zaś nie sposób powiedzieć kto pierwszy zaatakował. Wiadomo że armia otrzymała rozkaz strzelania tak by zabić – wiadomo też że befremdend użyli swoich słynnych dział plazmowych niszcząc całe miasta. Kolonia spanikował i rozpoczęła ewakuacje. Chwilę później mieliśmy to co dzisiaj; wojnę.
Z czasem powoli i ostrożnie zaczęto snuć jakieś domysły
Nie wiemy jak wielu jest befremdend, łatwo jednak stwierdzić że zaledwie kilkudziesięciu. Zaskoczony? Pewnie tak.
Befremdend jest zaledwie garstka, a mimo to dowodzą gigantycznymi armiami, toczą wojnę gdzie są równie potężni jak kolonia.
Każdy z befremdend jest samotnikiem. Na planecie, gdy wojna już rozpętała się na dobre pojawiły się ogromne konstrukcje wykonane z litego kamienia – Wieże przypominające gigantyczne kopce termitów. Pojawiły się znikąd, jak gdyby wyrosły z samej ziemi. I wydaje się w każdej z tych Wierz mieszka tylko jeden obcy.
To nie są miasta. To twierdze.
Skąd wiem, że Wieże są zamieszkałe tylko przez pojedynczych befremdend? Oczywiście, że nie byłem tam na herbatce! Ale żadne dane wywiadowcze nie wskazują na istnienie tam ukrytych miast. Jeśli doda się do tego to, że przed rozpętaniem wojny widziano zaledwie kilkudziesięciu obcych wnioski nasuwają się same.
Tak. To prawda. Befremdend to samotni, potężni czarodzieje mieszkający w wielkich, niezdobytych wieżach. Każdy z nich przebywał w izolacji, otoczony jedynie własnymi wytworami dość długo by zmienić się na tyle by przestać przypominać osobnika własnego gatunku. Wydaje się, że stanowią resztki jakiejś cywilizacji która skończyła się wiele lat temu, możliwe że całe milenia wcześniej.
Co mogło zniszczyć tak zaawansowaną cywilizację? Nie wiem. Wydaje się jednak więcej niż możliwym że zniszczyła się sama podobnie jak Ziemski świat. Dlaczego jednak przetrwała ta garstka? Czy gdy ginęły miliony, tych kilku siedziało w bunkrach i dowodziło kolejnymi atakami? To wszystko spekulacje. Możliwe przecież że ich świat skończył się łagodnie – bez tych efektów specjalnych jakimi nasyciła się tak wiele lat wcześniej nasza stara Ziemia. Apokalipsa ma wiele innych scenariuszy – także ta urządzana na własne życzenie.
Co jest więc takiego potężnego w befremdend? Przecież jest ich tak nie wielu. Ale befremdend nie mają żadnych zahamowań w kwestii sztucznej inteligencji – nawet jeśli nie budują jej ze stali. Mowa tu o dziwnych, sztucznych stworzeniach – organicznych maszynach nie przypominających ani zwierząt, ani roślin. Część z nich to broń, część to maszyny myślące, przeznaczenie niektórych wciąż zaś pozostaje do odkrycia.
Czy to efekt inżynierii genetycznej? Nie. Maszyny befremdend nie są stworzone według biochemicznej filozofii Ziemskiego życia. Maszyny się nie rozmnażają, nie ewoluują. Są tylko tworami potrafiącymi zachować homeostazę, nie żyją naprawdę. A więc czy jesteś zainteresowany tematem befremdend?
Idziemy dalej z tym koksem. Puźniej porawię początek. Gdy będę mieć już całość.
Befremdend wyglądają jak ludzie – a przynajmniej tak się nam ukazali. Uważam że befremdend potrafią zmieniać wygląd jak tylko się im podoba, podobnie jak potrafią budować żyjące maszyny. Jeśli w befremdend jest jakiś element analogiczny ludzkiego to można przepuszczać że traktowaliby swoje ciała tak jak cyborgi. Czyż Kristeva nie zmieniła swojej płci? Dla Befremdend ciało jest jedynie dodatkiem do ich istnienia, czymś co można nazwać narzędziem które można wykorzystać, zmienić oraz zmodyfikować zależnie od aktualnej potrzeby, a ponieważ umiejętność zmiany jego kształtu mogli nabyć wieki wcześniej wydaje się jasnym że dziś dawnej formy nie darzą już za pewne sentymentem. Ale to wszystko jedynie spekulacje.
Befremdend nie są ludźmi, doszukiwanie się w nich czegoś co istnieje w nas, czy też naszej kulturze mija się z celem. To nic że mogą wyglądać jak ludzie – nic to nie znaczy. Befremdend wcale nie muszą myśleć jak ludzie – są zaś przy tym na tyle trudni do przejrzenia, że nie sposób rozstrzygnąć tej kwestii.
Tak więc co wiemy o befremdend skoro nawet nie znamy ich wyglądu?
Befremdend są potężni – stanowią twardego przeciwnika. Armia by rozwiązać ten problem powołała specjalne oddziały badawcze – słynne Czerwone Płaszcze. Było to tak dawno temu... a wojna wciąż trwa.
Co osiągnęły Czerwone Płaszcze? Dużo i mało zarazem. Kilka filozoficznych przemyśleń które mogą się okazać prawdą lub też nie – tak czy inaczej posuwających rozumienie o mały krok naprzód względem punktu „Zero”.
Dziś wydaje się jasnym że Befremdend jest raptem kilku ale nie zawsze było to tak oczywiste jak dziś. Podobnie jak to że być może nie posiadają stałej formy cielesnej. Była to wizja którą nie wiarygodnie ciężko było pojąć. Z czasem jednak okazało się że jest to coś czego jednak nie można odrzucić tylko dla tego że się nam nie podoba.
Wojna nie wybuchła natychmiast. Przez kilka szalonych miesięcy Befremdend przechadzali się ulicami naszych miast i być może zupełnie nikt o tym nie wiedział – łącznie z samymi befremdend. Ciężko oceniać metody percepcji stosowane przez obcych – z pewnością niektóre fakty docierają do nich powoli.
Co było później? W gruncie rzeczy pasuje tu jedno słowo: chaos. To tak jakby cały świat nagle się zawalił a na jego miejscu wyrosła groteskowa parodia. Nie wiadomo jak się zaczęło, jakiś akt agresji? Z czyjej strony? Niektórzy wciąż pamiętali wojnę z ziemi – to był dla nich flashback starych wybuchów nuklearnych oraz użycia broni która działała nawet skuteczniej niż głowica wodorowa...
Faktem jest jednak że czerwone płaszcze zaraz po zaistnieniu zaczęły wyszukiwać ludzi którzy mogli mieć styczność z befremdend – członków służb mundurowych, wariatów, ćpunów, kierowców, mleczarzy... wszystkich. Później zaś rozpoczęły się przesłuchania, porównywania, pobieranie próbek oraz te cały syf który trwa do tej pory. Czego mogli się dowiedzieć? To takie złożone pytanie... Nie chodzi przecież jedynie o odpowiedzi jakie otrzymali ale także o wnioski jakie wysnuli – i o wszystko co odrzucili.
W początkowym etapie chodziło o wyszukanie ludzi którzy choćby mogli mieć styczność oraz o oddzielenie tych którzy faktycznie mieli kontakt. Następnie przeprowadzono bardzo kompleksowe badania w trakcie których ciała osób zostały zbadane na wszelkie znane sposoby z najlepszą możliwą dokładnością – często oznaczało to badanie na poziomie molekularnym. I w tedy wyszło na jaw wiele zaskakujących rzeczy – jak choćby to że gruźlica wciąż nie została pokonana. Część była zaś nawet bardziej zaskakująca...
Okazało się że w ciałach niektórych spośród badanych znaleziono nie tylko prątki kocha ale także obiekty które nie zahaczały w żaden sposób o jakiekolwiek definicje znane medycynie. Najpierw używano określenia „Artificial”, później zmienionego na „Artificial and Living”. Było to przypuszczalnie pierwsze zaobserwowanie tego co dziś slangowo określa się jako Rdzę – choć mieszkańcy planety mają na to co najmniej kilka innych określeń.
Rdza to dziwne zjawisko – nie do końca organiczne a jego natura wciąż jest badana. Dziś z całą pewnością możemy powiedzieć jedynie tyle że to jakiś rodzaj całkowicie nie naturalnej struktury złożonej z niewiarygodnej ilości elementów wykonanych w nanoskali – wszystko ukryte pod błoną komórkową i w zasadzie nie do zobaczenia w stanie „żywym”...
Nastąpiło przerażenie – autentyczna panika. Stan ciężkiej paranoi nigdy zresztą do końca nie ustąpił – nic zresztą dziwnego. Czy wyobrażasz sobie szok jaki przeżyli badacze kolonii? Coś sztucznego znalazło się w ciałach tych ludzi, jakiś rodzaj... no właśnie czego? Odpowiedź po dziś dzień nie jest jasna, wiadomo jednak że sama myśl o funkcji tych struktur bywa niepokojąca. Nie może być inaczej – czyż nie można wykluczyć że Rdza to jakiś rodzaj aparatury badawczej lub szpiegowskiej? Metody Befremdend są tajemnicze... a oni sami...
Co mogli powiedzieć ci pechowcy z Rdzą w ich ciałach?
Mogli opowiedzieć o tych kim mogli być Befremdend. Jak wiele chcieli przemilczeć? Na pewno nie chcieli powiedzieć wszystkiego skoro nie byli w stanie wytłumaczyć jak w ich ciałach znalazło się to „coś”. Czy tak łatwo jest zainfekować ciało bez fizycznego kontaktu? Ciężko powiedzieć a domysły w takich kwestiach zawsze zmierzają w dzikich kierunkach. Tak czy inaczej to stwarza pewne wątpliwości odnośnie prawdomówności świadków, wszystko co więc myślą czerwone płaszcze jest przez to nawet bardziej niepewne i mgliste.
Befremdend wydają się być nie poradni w sztuce wojny. Ich siły sprawiają wrażenie nie zorganizowanych, nie zdolnych do powstrzymania desantów kolonii – a nawet co więcej, nie usiłujących. Gdy jednak przechodzi do samej walki wynik jest niepewny. Machiny wojenne obcych wcale jednak nie ustępują naszym czołgom. Czy wojna w której bierzemy udział jest prawdziwą wojną?
Odpowiedzi
Pierwsza część trochę
Pierwsza część trochę niezrozumiała, jeszcze dopracuj. :)
Postaram się. Dzięki za
Postaram się. Dzięki za uwagę.
PS
Pierwsza część jest wycięta ze starej wersji i dla tego wygląda jak wygląda.
Kilka czepiackich uwag:
Kilka czepiackich uwag: :)
"jeśli obcy powstali w sposób naturalny to gdzieś wśród ich odległych przodków z pewnością zachodził jakiś rodzaj procesu płciowego prowadzący do rekombinacji informacji genetycznej" - jestem cięty na genetykę, bo trochę się nią interesowałem. Skąd ta pewność? Zostały jakieś ślady w chromosomach (mają w ogóle DNA?)? Rekombinacja i inne elementy ewolucji nie wymagają podziału na płci. Chodziło ci chyba zresztą ogólnie o umiejętność rozmnażania się.
"Komórki Befremdend nie są w stanie się rozmnażać, nie posiadają też żadnej informacji genetycznej" - ciężko mi w to uwierzyć. Jak zatem odtwarzane są zniszczenia? Dajmy na to, że twór befremdend się oparzy gorącą herbatą, blizna zostaje mu na zawsze? W takim wypadku przypuszczam, że niezbyt nadawałyby się na pole bitwy, przecież głupi siniak nigdy im nie zniknie, chyba że komórki są jakieś superwytrzymałe.
Wywody z działu "Fakty?" za bardzo mi pachną pseudonaukowym bełkotem (po co tego tyle i po co w takim naukowym stylu? chyba że to tylko dla twojej informacji i w podręczniku się nie znajdzie). Trudno przez to zrozumieć co to W RZECZYWISTOŚCI jest splot, czy też macierz.
A całość jak pisałem na autorskie - podoba mi się, dodaje motywu trochę podobnego do Cylonów z BSG, a jednak mocno odmiennego.
Odnośnie procesów płciowyh To
Odnośnie procesów płciowyh
To kwestia ewolucji. Przez proces płciowy rozumiem jakiś rodzaj wymiany materiału genetycznego. Jest to korzystne z punktu widzenia ewolucyjnego bo przyśpiesza szybkość z jaką mogą się rozprzestrzeniać zmiany, a to oznacza że organizmy które przeprowadzają proces płciowy z czasem przypuszczalnie wytworzą najbardziej złożone formy - czyli inteligentne życie.
Odnośnie braku rozmnażania
Tu masz rację. Rany tworów befremdend się nie leczą. Ale czy ma to jakieś znaczenie? Czas życia tworu befremdend to góra rok, proces regeneracji musiałby być błyskawiczny by był opłacalny. korzystniejsze jest więc trzymanie się jakichś czysto mechanicznych sposobów leczenia ran - czopowanie ran wydzieliną, budowa ciała pomyślana tak by było odporne na uszkodzenie...
Odnośnie Faktów
Sam nie jestem z tego do końca zadowolony, starałem się dać po prostu jakąś garść informacji która nie przyprawiłaby nikogo do bólu głowy a jednocześnie dałaby jakiś rys naukowy dla całości. Widać nie wyszło, może trzeba będzieć co nieco pociąć i przedytować. Jestem otwarty na wskazówki.
Well, poczytaj jakąś książkę
Well, poczytaj jakąś książkę o genetyce - podręcznik do liceum 4 klasa biologii jeśli nie masz nic innego, Samolubny Gen, jakiś podstawowy podręcznik akademicki (może być ciekawszy i łatwiejszy od podręcznika z liceum, dziwne, ale tak właśnie się raz przekonałem). Bo trochę mieszasz. ;)
Odnośnie nieleczenia się tworów - no w sumie rozumiem.
Fakty - może jakieś krótkie sprawozdanie z badań? Wywiad z jakimś naukowcem? Skrótowo bez wyjaśniania wszystkiego, bardziej nastawiona na znaczenie praktyczne tego np. jak tworzone są twory.
Nie mieszam magnesie :P
Nie mieszam magnesie :P Proces płciowy to określenie stosowane na wszelkie przejawy wymiany materiału genetycznego pomiędzy organizmami tego samego gatunku. A co do treści merytorycznej... to czysto logiczny wniosek :D Wymiana materiału genetycznego to zasadnicze narzędzie ewolucji. I samolubne geny nie mają tu za wiele "przeciw" ;) Krótko mówiąc rekombinacja genetyczna daje możliwość eliminacji "złych" genów oraz szybkiej ekspansji "dobrych" (powstają lepsze i gorsze mieszanki) i w tym widać zasadniczą przewagę nad banalnym podziałem jeśli chodzi o szybkość ewolucji w kierunku form bardziej złożonych. A ponieważ pierwszy na mecie zajmuje niszę ekologiczną nie zostawia miejsca dla wolniejszych ;) Wniosek że przypuszczalnie Befremdend też kiedyś wymieniali się materiałem genetycznym, teraz zaś nie wiadomo jak jest. Możliwe że naturalne mechanizmy zostały zastąpione jakimiś innymi.
Co do faktów... naprawdę nie wiem. Ale może jeszcze się dowiem ;)
Well, mało ważne. W każdym
Well, mało ważne. W każdym bądź razie nie wiem po cholerę takie coś w podręczniku. :)
Cytując pewnego rabina: "Ani
Cytując pewnego rabina: "Ani ja..." Dla tego owego tekstu nie ma w tym tekście :D
Gdybyś był tak miły i pomyślał co można zrobić z tymi nieszczęsnymi "faktami" to byłbym wdzięczny. Może jesteś w stanie wydumać coś lepszego niż ja.
Przydałoby się, żeby ktoś
Przydałoby się, żeby ktoś jeszcze się dołączył do dyskusji, bo ja nie mam pomysłów. :)
Z tym może być ciężko. Nikt
Z tym może być ciężko. Nikt nie chce rozmawiać z herrbatką ;)
Co dziennie w pracy staję
Co dziennie w pracy staję rano przed dylematem zbożowa kawa, czy herbatka. Dziś przegrał Anatol, także jest szansa, że z tobą pogadam :D
Zapraszam do tematu na
Zapraszam do tematu na forum, na chata lub gg :)