wieza.org | Bagno | Baza gier | Planeta blogów | Muzyka | Autorskie | Studnia | Czat
Zaloguj się | Zarejestruj się

Lewiatan - Życie kolonii

wiadroawatar

 Tu w wersji pdf

życie kolonii

Zawieszeni

Trwa wojna. Wysiłek większości ludzkości skupiony jest na tym by tą wojnę wygrać. Sytuacja nie jest normalna i normalną nie była od wielu lat. Można nazwać to stanem „zawieszenia” gdy wszyscy czekają na coś co ma nastąpić choć nikt nie wie czym to ma być. Może katastrofa – może wybawienie. 
Warunki w kolonii nie są dobra dla ludzkiego ciała i ludzkiego umysłu. Przyrost naturalny od bardzo dawna jest ujemny a utrzymywanie w przyzwoitym stanie korytarzy staje się coraz trudniejsze. Dla przeciętnego mieszkańca to świat po apokalipsie. 

Młodość

Większość ludzi urodziła się w obrębie kolonii już po wybuchu wojny – jakkolwiek nie brakuje wcale sędziwych starców, nie wspominając już o cyborgach które pamiętają jeszcze nawet ziemię. 
Tak czy inaczej dorastanie w obrębie kolonii nie jest proste. Edukacja publiczna jest w strzępach – bardzo wielu ludzi nie potrafi nawet czytać. Oczywiście istnieją szkoły korporacyjne ale są one przeznaczone głównie dla elit. Jedyne co dostaje się za darmo to zestaw pigułek kontrolujących masę ciała i sprawność mięśni a także dowód osobisty z małym chipem – na resztę trzeba zapracować. 
Rodzice często mają problem z utrzymaniem samych siebie nie wspominając o swoich dzieciach. Zresztą często dzieci są sprzedawane, biznes może rzadko akceptowany ale wciąż legalny. 
Bycie czyjąś własnością to czasami dobre rozwiązanie; w końcu nie wszyscy potrzebują jedynie taniej siły roboczej – czasami potrzebni są bardziej wykwalifikowani fachowcy tacy jak choćby piloci kosmiczni. Ostatecznie nawet armia kupuje dzieci. Pewnym plusem jest też to że nie zamarza się na śmierć a głoduje tylko czasami.
Bycie swoim panem oznacza że należy zatroszczyć się o swój los. Dziesięcioletnie dzieci mają całkiem dobrą szansę popaść w złe towarzystwo. Pełno jest hakerów w takim wieku, zawodowych morderców raczej nieco mniej. Handlarze prochami? Czasami choć jeszcze nie nastały czasy gdy dziecko może mieć dobre kontakty z producentami i hurtownikami.
Strażnicy jednak wciąż istnieją i wciąż mają coś do powiedzenia. Podobnie Ministerstwo Sprawiedliwości jeszcze nie złożyło broni. Dla tego bycie na złej drodze może sprowadzić do jednego z zakładów wychowawczych. Co dalej? Dalej nie ma już odwrotu. Pobyt w zakładzie wychowawczym oznacza piętno w kartotekach po kres dni. 
Najlepszy los czeka tych którzy nigdy nie weszli w kontakt z prawem, nie zostali sprzedani oraz odebrali jakieś wykształcenie. Ich przyszłość może rysować się w jasnych barwach. 

Dojrzałość

Jasne barwy to dobra praca w korporacji, czasami nawet własny biznes jak choćby mała praktyka lekarska. Niektórzy decydują się na karierę oficera wojskowego. Jeszcze inni dopiero teraz schodzą na ciemną stronę... po czym zostają przymusowo wcieleni do wojska w ramach kary. Choć oczywiście stosunkowo często zdarza się że mają więcej szczęścia i czeka ich kariera choćby poszukiwanego pirata.  
Ci którym nie udało się w przeszłości teraz mają ciężej. Choć czasami zdarza się że udaje im się utrzymać na powierzchni to najczęściej toną coraz bardziej. Zasilają nie przebrane szeregi szabrowników, przemytników, handlarzy prochami, gangsterów... Nikt ich nigdy nie zdołał zliczyć. 
Niewolnicy czasami próbują odzyskać wolność. Czasami im się to udaje, ale co dalej? Stoją przed zupełnie inną sytuacją niż reszta rówieśników. Mogą spróbować rozpocząć nowe życie lub robić to co robili od zawsze; zostać robotnikiem, chemikiem, lekarzem... wstąpić do armii i liczyć na karierę oficera? To też nie jest najgorsze życie – dające nadzieję na jakiś awans.
Nadzieje są jednak skromne. Już nawet nie składa się życzeń dotyczących „zdrowia”.

Zdrowie

Jest ktoś zdrowy na sali? Śmiało ręka do góry! Naprawdę nikogo? Cóż, zdrowie to coś więcej niż stan braku choroby. To stan produktywności społecznej, dobrego samopoczucia oraz odpowiedniej funkcji w świecie. Trudne kwestie które rzadko są spełnione. Grawitacja na księżycach jest niższa niż na starej ziemi – gdyby nie leki mielibyśmy świat kalek, ale dzięki tym wszystkim pigułkom ciała są zatrute; choroby serca i mózgu to norma. Radiacja na hellforge, atmosfera, dieta złożona w większości z syntetyków... Kolonia jest chora.
Produktywność? Czy też może niewolnicza praca? Najpopularniejszy sposób na wydawanie pieniędzy to zanurzanie się w cyberprzestrzeni. Wiesz kim lub czym są Mózgi? Neofici tego świata? Zrezygnowali z życia w realnym świecie... bo mogli. Mieli na tyle dobrą sytuację że byli w stanie zapewnić sobie utrzymanie bez pomocy ciała i wykonali ten jeden krok. Zrezygnowali z czegoś więcej niż cyborgi. Czy to normalne? Może i normalne, ale czy zdrowe?
Kolonia nie ma przyszłości! Świat nie ma przyszłości. Ludzkość nie ma przyszłości. Ty nie masz przyszłości, ja nie mam przyszłości. Przyszłość nie istnieje! Mała strata bo dzień dzisiejszy jest wystarczająco interesujący, a próba utrzymania się przy życiu, próba podejmowana każdego dnia może być jednocześnie próbą ostatnią. Przyszłość nie istnieje dla kogoś kto nie jest pewny dnia dzisiejszego, a dnia dzisiejszego może być pewny mało kto. Przyszłość jest równie mało ważna jak historia; tak samo niepewna, tak samo pełna konfliktów, tak samo mało przewidywalna – nic co można uwzględnić w planach. Bujda; pamiętasz? Przyszłość to też bujda. Istnieje tylko „dzisiaj” i stan zawieszenia. Zdrowe? 
W takim razie ustaliliśmy że żyjemy w chorym świecie. Doprawdy świetnie...
Ale kolonia się też leczy – przynajmniej fizycznie. Istnienie ziemskiego życia w takich warunkach nie byłoby możliwe gdyby nie ogromne ilości leków pochłanianych przez populację. Stymulanty pomagają utrzymać układ krwionośny w stanie funkcjonowania, podobnie jak mięśnie i koście. Syntetyczne witaminy są zaś po prostu dodawane do syntetycznego jedzenia jako suplement diety, podobnie jak mikroelementy oraz cholera wie co jeszcze. Jest tego wiele i pewnie nawet w ministerstwie zdrowia nie do końca się w tym wszystkim łapią. 
Żadne psychotropy w jedzeniu nie pomogą jednak zmniejszyć ilości kompletnych świrów w obrębie kolonii. W tym zrujnowanym świecie ich odsetek wciąż się zwiększa w miarę gdy sama kolonia staje się coraz bardziej wyludniona. Nasuwa to wniosek że szaleństwo zwiększa szansę przeżycia – przynajmniej tu i teraz.