wieza.org | Bagno | Baza gier | Planeta blogów | Muzyka | Autorskie | Studnia | Czat
Zaloguj się | Zarejestruj się

Rozterki przy herbacie

wiadroawatar

 Kluczowym problemem w mechanice z poziomem trudności jest obecność poziomu trudności (odkrywcze stwierdzenie). Pewnie że nie zawsze to przeszkadza – żonglowanie modyfikatorami z reguły nie jest wcale prostsze od określenia trudności w postaci poziomu, ale w walce stosowanie tak zwanej obrony biernej nie wszystkim musi się podobać a na pewno nie podoba się mi. Pewnie można by stwierdzić: poziom trudności trafienia jest stały i wynosi tyle a tyle i tak bym pewnie zrobił gdyby nie cac i jego propozycja licytacji poziomu trudności...

A więc powiem otwarcie; wiem że skądś to cactusse wyciągną, nie wiem skąd ale podoba mi się to mimo wszystko. Do rzeczy.

W walce (to jest nie gdy strzela się do tarczy lub innego celu... statycznego(?)) gracz sam ustala poziom trudności swojego strzału, jednak jego cel może próbować kontr działania którego poziom trudności ma być większy od poziomu trudności strzału jeśli te działanie mu się powiedzie nie zostaje trafiony mimo że przeciwnik zdał swój test (przy strzelaniu serią musiałoby być inaczej – wtedy po prostu punkty sukcesów z kontr działania odejmowane byłyby od wyniku testu na trafienie). Co dalej? Trudno powiedzieć, jest tu sporo kwestii do rozwiązania:

1)Jakieś profity z deklarowania dużo wyższego poziomu trudności kontr działania?
2)Czy kontr działania powinny być wyjęte z normalnej inicjatywy? (IMO raczej tak)
3)Dobrze by było ustalić jakieś logiczne zasady typu „wszyscy na jednego”, czyli kontr działanie przeciw grupie przeciwników (Hollywood?)
4)Jak powinno się ustalać czym testuje się kontr działanie? (pełna swoboda dla graczy, widzimisię MG, jakiś sprytny mechanizm z dostępnymi akcjami?)
5)Coś jeszcze? 

Nie jest, kurcze, lekko.